wtorek, 13 grudnia 2016

I po zawodach... ;)



Walka z Korolem miała zupełnie inny charakter. Nie była to walka turniejowa, o ten czy tamten tytuł. Mieliśmy wyjść zawalczyć i w ten sposób pożegnać się z matą. Z jednej strony nic wielkiego, z drugiej duża sprawa. 

W kwietniu 2015 roku podczas Mistrzostw Europy na Torwarze powiedziałem, że to były moje ostatnie zawody. Jednak emocje związane z zakończeniem pewnego etapu pojawiły się tak naprawdę w sobotę na Kokoro. Mocno się wzruszyłem..., w końcu te zawody - przygotowania, rywalizacja, pokonywanie pewnych barier, czasem trochę samego, kolejne wyzwania - to jest..., był kawał mojego życia.

Teraz czuję się trochę jakbym coś stracił, jakby coś odeszło i już nie wróci. 
A co dalej...? 
Mam rodzinę i to ona jest najważniejsza. Nadaje sens.
Sportowo - prowadzę klub, organizuję zawody, może kiedyś zdam na kolejny pas - chociaż dziś szczególnie mi na tym nie zależy, myślę, że to niewiele zmienia. 
Moje marzenie to wychować Mistrza Świata albo chociaż Europy. Jak patrzę na te dzieciaki to wydaje mi się ono całkiem realne. Przydałoby się tylko jakieś wsparcie, trochę więcej pieniędzy.
Poza karate..., mam nadzieję, że pomimo pewnych problemów napiszę doktorat z leśnictwa... No i od jakiegoś roku, na żywym organizmie uczę się być głównym księgowym, spore wyzwanie :)