wtorek, 21 stycznia 2014

Egzamin na stopnie kyu w Koneckim KKK

 
W ostatni piątek karatecy z Koneckiego Klubu zdawali egzamin na stopnie szkoleniowe kyu. Egzamin poprowadził Sekretarz Generalny Polskiej Federacji Karate Shinkyokushin, Country Representativ shihan Remigiusz Karpiński 5 dan.

Stopnie w karate dzielą się na kyu i dan, czyli stopnie szkoleniowe i mistrzowskie. Dany stopień przekłada się na pas jaki nosi karateka.

Stopnie szkoleniowe czyli kyu to pasy kolorowe. Jest ich 10 i są liczone od 10 do 1. Jak ktoś pierwszy raz podchodzi do egzaminu to zdaje na 10 kyu, pomarańczowy pas. Wraz z kolejnymi stopniami zmieniają się pasy. Ostatni szkoleniowy stopień 1 kyu to brązowy pas z czarnym pagonem.
Potem są stopnie mistrzowskie dan, czyli czarne pasy liczone od pierwszego w górę. Im wyższy stopień mistrzowski tym więcej pagonów na czarnym pasie. Pagony są koloru złotego.

Ja mam 2 dan więc mam 2 pagony.

Egzamin na pierwszy stopień - 10 kyu można zdać stosunkowo szybko, bo już po 2 miesiącach ciągłego treningu. Jednak wraz z upływem czasu okresy oczekiwania na kolejne egzaminy wydłużają się i mogą trwać nawet kilka lat.
Ja trenuję karate 21 lat i mam stopień 2 dan. Tyle, że długo nosiłem 2 kyu - brązowy pas i 1 dan czyli pierwszy czarny pas. Oba po około 6-7 lat, jeśli by to zsumować to około 13 lat na dwa stopnie - to sporo.

Egzamin i szczególnie kolejny pas są czymś szczególnym w życiu karateki. Zwłaszcza w młodszym wieku. Albo jak ktoś zdaje na czarny pas, wtedy jest taka jakby nominacja na mistrza. Jednak w pewnym momencie kolejne pasy przestają mieć aż tak ogromne znaczenie. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Cieszę, że trenuję, jeżdżę na seminaria, turnieje i, że zdobytą wiedzę mogę przekazywać swoim podopiecznym. To sprawia mi dużą radość.
W Klubie zawsze namawiam do zdawania egzaminów jeśli się spełnia warunki i jeśli ktoś oczywiście czuje się na siłach.

Moje egzaminy, które najlepiej pamiętam...,
O dziwo nie pamiętam swojego pierwszego egzaminu, chociaż często ten jest pamiętany najlepiej. Pamiętam tylko, że to był czerwiec 1993 roku, po pół roku od pierwszego treningu.
Pamiętam za to swój 2 i 3 egzamin.
2 bo go nie zdałem..., byłem wtedy załamany, bardzo płakałem (miałem 12 czy 13 lat), i wtedy mama mi powiedziała żebym nie płakał bo mnie więcej nie puści na karate i... przestałem płakać:)
Trzeci bo to był pierwszy zdany po tym niezdanym:), można powiedzieć, że od tamtej pory wiązłem się do roboty.
Doskonale pamiętam egzamin na 1 kyu - ostatni stopień szkoleniowy. Zdawałem go przed shihanem Andrzejem Drewniakiem w Krakowie, jakoś na początku 2004 roku. Był długi, wyczerpujący i zupełnie inny od tych, które zdawałem wcześniej.
I egzamin na pierwszy dan w wakacje 2005 roku też w Krakowie ale przed międzynarodową komisją. Przewodniczącym był Japończyk shihan Katsuhito Gorai a jednym z jej członków jeden z najlepszych zawogników w historii karate kyokushin shihan Francicsco Filho. To był ciężki egzamin.
Swój ostatni egzamin zdawałem 2 lata temu w Kielcach. Bardzo chciałem go zdawać w wakacje na międzynarodowym obozie ale obóz pokrywał się z terminem narodzin mojego dziecka i zdecydowałem, że podejdę wcześniej przed polską komisją.

Każdy kolejny stopień wiąże się z jakąś nomenklaturą, jakimiś tytułem. Te używane w Polsce różnią się nieco od tych japońskich.

W Japonii osoba z kolorowym pasem to "kohai". Można to luźno przetłumaczyć jako "młodszy uczeń". Pierwszy i drugi dan (dwa pierwsze czarne pasy) to "senpai" czyli jakby "starszy uczeń". Trzeci i czwarty czarny pas (dan) to "sensei" czyli nauczyciel. Potem od piątego dan jest "shihan", taki "profesor", ktoś więcej niż sensei.

U nas w Polsce wyższe stopnie szkoleniowe to "senpai", pierwsze 4 czarne pasy to "sensei", "shihan" jest tak samo. Ale tu są trochę inne zwyczaje, wynika to z różnic kulturowych, różnic w systemie pasów w Europie i Japonii oraz pewnych naleciałości z okresu, kiedy w Polsce czarnych pasów było bardzo mało.

Egzaminy wyglądają różnie. Chociaż wymagania są zformalizowane to dużo zależy od egzaminatora.
Z shihanem Karpińskim ustaliliśmy, że egzamin będzie podzielony na dwa bloki. Pierwszy dla najmłodszych dzieci od 17 i drugi po 18 dla starszej grupy. Oczywiście obie części się przeciągnęły.
Egzamin był wymagający i skrupulatny, po egzaminie zdający byli wyraźnie zmęczeni ale również pełni satysfakcji ze zdanego egzaminu.

Na 50 osób test pozytywnie przeszło 47. Ja chciałbym oczywiście żeby wszyscy zdali bo to też poniekąd świadczy o mnie jako o nauczycielu. Ale w pewnym sensie się cieszę bo zdający zobaczyli, że egzaminu można nie zdać, że może bardziej trzeba się przykładać na treningach i szanować to co się robi.

Mam tylko nadzieję, że osoby które otrzymały wynik negatywny nie zakończą swojej drogi karate w tym momencie. Że będzie wręcz przeciwnie i po prostu będą mocniej pracować. Tak jak było w moim przypadku po niezdanym egzaminie.

Na drugi dzień po egzaminie - 18 stycznia w sobotę pojechaliśmy na zawody do Rzeszowa. Odbywał się tam turniej CARPATHIA CUP 2014. Duża impreza, startowało tam 235 zawodników z Austrii, Białorusi, Ukrainy, Węgier i Polski.
Pojechaliśmy tam w skromnym składzie. Startowali Julia Tarasińska, Maciej Łuczyński, Robert Zuber i Jakub Płyta.
Bezkonkurencyjna w swojej kategorii była Julka a Maciek i Robert zdobyli brązowe medale.

Biorąc pod uwagę udany egzamin oraz dobry start naszych zawodników w Rzeszowie śmiało można powiedzieć, że ostatni weekend przyniósł dużo radości dla Koneckiego KKK.