piątek, 30 marca 2012

Turniej w Nowej Rudzie - 24.03.2012r.


Dogrywka z walki finałowej z Radkiem Parolem.

 

Michał Ciechanowski podczas występu w konkurencji kata.
Fot: Piotr Sztencel

O starcie zawodników z Końskich można przeczytać w lokalnym Echu Dnia.

wtorek, 27 marca 2012

Nie wypalam traw! Apeluję!

To jest Malec, kilka dni po tym jak do mnie trafił.
Malec jest "lutakiem", na tym zdjęciu zaczął już nabierać sił. O tym jak do mnie trafił opisałem w jednej z poprzednich notatek.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Malca miał, w pozycji takiej jak wyżej max. 8-9 cm długości. Teraz ma pewnie ponad 20 i być może jest szerszy niż 8 cm - przynajmniej po jedzeniu:)
I już chyba wiem gdzie go wypuszczę (za jakiś czas).

Malec dziś - w sumie dość spory zajączek.

Kiedy ktoś wypala trawy...
Źródło: internet.
...tacy jak Malec, i wielu, wielu innych, którzy właśnie tu znaleźli schronienie traci życie w płomieniach.

I właśnie dlatego, jak również z innych powodów Nie wypalam traw! Apeluję!

Polecam również artykuł na stronie Lasów

wejdź, przeczytaj, kliknij lubię..., niech idzie w świat!!!


niedziela, 18 marca 2012

Pieski szukają domu.

Ostatnio koleżanka zapytała mnie w kontekście zawodów czy nie mam problemu z tym żeby uderzyć drugą osobę. Odpowiedziałem, że na zawodach jak najbardziej nie mam z tym problemów. Zajmuję się stukami walki więc walczę. W tym co robimy jest niesamowity system wartości oraz nieprawdopodobna ilość pozytywnej energii.

Jednak jest dla mnie nie do pojęcia gdy ktoś krzywdzi słabszych. Nie akceptuję również krzywdzenia zwierząt, są one nierzadko w stu procentach zależne od człowieka.

Poniżej zamieszczam zdjęcia piesków czekających na adopcję. Dostałem je od koleżanki zajmującej się sprawami zwierząt. Obok zdjęcia zamieszczam opis skopiowany z jej maila.

Może ktoś chce adoptować pieska?


Tą sunię znalazłam wczoraj w lesie w Jacentowie k. Radoszyc.
Sunia jest bardzo zagłodzona, odwodniona, ma gnijące rany na brzuchu i złamaną przednią łapkę. Jest już pod kroplówkami w klinice w Kielcach.
W poniedziałek będzie miała operację. Mam wielką nadzieję że wyjdzie z tego.
Mimo bólu pomachała do mnie ogonkiem i gdy wychodziłam z kliniki, polizała mnie po ręce.




4 szczeniaki, ok 2-3 tygodniowe które znalazłam w śmietniku w Końskich.

Były w reklamówce. Są 2 psy i 2 suczki. Mają bardzo rzadkie umaszczenie na twarzy - ciemnie paski na tle jasnego ubarwienia.








Owczarek i malamut znalezione na ruchliwej trasie Kielce - Busko.
Podobno siedziały na poboczu 3 dni. Są bardzo przyjazne. Mają max około roku.
Najlepiej gdyby znalazły dom razem bo są ze sobą bardzo zżyte.








Więcej zdjęć zamieściłem w swoim profilu na Facebooku.

czwartek, 15 marca 2012

Dlaczego karate kyokushin - mój punkt widzenia.

Skuteczność.

Sekcja karate kyokushin w Końskich zawiązała się w styczniu 1993 roku. Pamiętam spotkanie organizacyjne. Przyszły prowadzący przekonywał nas, że karate kyokushin "wcale nie jest aż tak bardzo brutalne". Dziś popularnością cieszą się wiele bardziej brutalne dyscypliny. Mówi się o nich skuteczniejsze, bardziej wszechstronne... i może coś w tym jest. Na pewno karateka powinien być na nowe rzeczy otwarty.

 Dla mnie za karate przemawia jeden bardzo ważny argument.
Na treningach ćwiczy się walkę sportową. Rękami uderza się tu na korpus przeciwnika, nagami natomiast na trzy strefy - nogi, tułów i głowę. Przy czym wyprowadzić skuteczną technikę nożną na głowę  przeciwnika jest dość trudno (od podłogi do wysokości głowy jest dość długa droga i technikę nożną można stosunkowo łatwo obronić).

Tak, więc karate jest w miarę realne bo techniki zadawane są z pełną siłą a jednocześnie nie obija się głowy. Moim zdaniem ma to znaczenie kluczowe i tkwi w tym pewien fenomen karate.

A walka na ulicy..., nie czuję się tu specjalistą ale wydaje mi się, że rządzi się własnymi prawami.

Wielowątkowość.

Karate jest bardzo złożone. W sensie fizycznym składają się na nie trzy elementy.

Techniki podstawowe, czyli kihon. Są to wszystkie uderzenia, kopnięcia, bloki wykonywane w różnych pozycjach niejako "na sucho" - bez przeciwnika, najczęściej w rzędach.

Te połączone w układy sformalizowane dają kata - formy. Jest ich kilkadziesiąt, niektóre bardzo proste inne długie i bardzo skomplikowane. Kata jest jest również konkurencją na zawodach. W czasie występu zawodnik znajduje się na macie sam, za wykonane kata sędziowie przyznają mu punkty.

Następnym elementem jest walka - kumite. Jak już wspomniałem zawodnicy (w kategoriach seniorskich) rywalizują w pełnym kontakcie.

Na treningach wykonuje się wiele ćwiczeń, które prowadzić mają do jak najlepszego opanowania każdego z wyżej wymienionych elementów. Wykonuje się również ćwiczenia mające za zadanie ogólne podniesienie sprawności fizycznej.
W zależności od momentu, w którym znajduje się dana osoba można kłaść nacisk na różne elementy. Moim zdaniem droga karate jest tak bogata i złożona, że jest co robić/poznawać przez całe życie.

Duchowy wymiar karate.

Twórca karate kyokushin Masutatsu Oyama kiedyś powiedział, że "jeśli karateka nie wstąpi na ścieżkę rozwoju duchowego to nie będzie umiał nic, oprócz  kilku trików i sztuczek."

Generalnie na treningach dużą uwagę przykłada się do pewnej etykiety. Każdy trener czy instruktor ma tu swoje spojrzenie. Ja poniżej zamieszczam kilka zdań, które kiedyś napisałem..., tak ja to widzę.

"Karate było tworzone przez wiele lat, ma ogromne tradycje oraz bardzo mocny system wartości. Poprzez ćwiczenia fizyczne, doskonalenie techniki kształtuje charakter. Upraszczając trenujący podczas zajęć wraz z wylanym potem powinni wyzbywać się złych cech a uwypuklać pożądane.
Bardzo dobrze obrazują to słowa twórcy karate kyokushin Masutatsu Oyamy, który mówił, że „harmonia jest podstawą karate. Miłość do rodziców, szacunek do nauczycieli, zaufanie
w stosunku do przyjaciół oraz skromność, wydaję się być korzeniami Budo-Karate Kyokushin. Myślę, że jest ono bardzo potrzebne współczesnemu światu. Kyokushin oznacza poszukiwanie najwyższej prawdy w aspekcie fizycznym, psychicznym oraz duchowym.”
Każdy z nas ma za sobą jakiś bagaż doświadczeń. Ja chciałbym aby karate było radosne i otwarte. Chciałbym aby ćwiczący wraz z ciężkim treningiem stawali się lepszymi ludźmi, żeby byli zdrowsi, odważniejsi, bardziej pewni siebie i jednocześnie skromni oraz pełni pokory.
Mam nadzieję, że takie jest „moje karate”."



Można by jeszcze poruszyć wiele wątków, np. karate dla dzieci, piękną oprawę na zawodach, wspaniałe osoby, które można spotkać podczas swojej przygody z karate czy inne. Na razie jednak te trzy, inne kiedy indziej...:)

czwartek, 1 marca 2012

Z życia jednego zająca.

Nieco ponad półtora tygodnia temu pewien chłopak znalazł dwa zające. Jeden niestety był zamarznięty, już nie żył, drugi był przymarznięty do śniegu łapką i ogonkiem. Młode zające leżały na śniegu przy drodze, ów chłopak zobaczył je jadąc ciągnikiem do pracy w lesie.

Po kilku godzinach spędzonych w cieple, w ciągniku zając trafił do nas. Na początku byliśmy z żoną pełni obaw, na szczęście Malec przeżył i ma się dobrze.


Nie zabieraj mnie od mamy!!!

To chyba najważniejsza informacja w mojej krótkiej notatce.

Zające rodzą się pokryte sierścią i z otwartymi oczami. Matka pozostawia je ukryte w zagłębieniu i wraca, aby je nakarmić 1 -2 razy dziennie. Więc jeśli natkniemy się na małego zajączka, który siedzi gdzieś w trawie nie znaczy to, że został porzucony - zostawmy go w spokoju.

Tu sytuacja była wyjątkowa. Przypuszczam, że wpływ na to miała specyficzna pogoda. Najpierw ładny i ciepły początek roku, w którym przyroda mogła zaczynać wiosenne pobudzenie. Potem atak zimy ze śniegiem i mrozami, który pobudzenie zahamował.

Co robić?

Malca trzeba jak najszybciej nakarmić - to było jakby oczywiste. Tylko czym?
Skontaktowaliśmy się z lekarzem weterynarii. Udało nam się również znaleźć osobę, która miała już doświadczenie z małymi zającami.


Na początku jadł kozie mleko, przegotowane, ostudzone ale dość ciepłe - około 20 stopni.
Mleko musi być dość mocne, zakupione w sklepie będzie miało 3,2%.
Ponoć kozie mleko będzie lepsze niż krowie, Malec jada je bardzo chętnie.
Dowiedziałem się, że kluczowe dla małego zająca są pierwsze noce, dlatego przez pierwsze noce karmiłem Malca co około 2-3 godziny.
Teraz, po przeszło tygodniu zacząłem dodawać do koziego mleka nieco mleka skondensowanego (niesłodzonego) - jest tłuste (7,5%) i przez to bardziej pożywne.
Mam nadzieję, że Malec w krótkim czasie zacznie jeść pokarmy stałe. Już się zaczyna interesować gałązkami, zbożem itp.

Co potem?

Najbardziej zasadne byłoby wypuszczenie Malca na wolność, mam jednak wiele obaw...

Jeśli ktoś miał podobną przygodę i chciał się podzielić, coś doradzić podaję mail:
garbaczmateusz@gmail.com